Start/E-mail marketing/Segmentacja bazy pacjentów pod kampanie — kto dostaje jaki komunikat
E-mail marketing

Segmentacja bazy pacjentów pod kampanie — kto dostaje jaki komunikat

Ta sama wiadomość do całej bazy trafia w próżnię. Jak podzielić pacjentów według relacji z gabinetem, dopasować komunikat do etapu, a nie do zabiegu, i mierzyć skutek per grupa.

Ta sama wiadomość wysłana do całej bazy pacjentów trafia w większości w próżnię. Pacjent po świeżej wizycie kontrolnej dostaje przypomnienie o kontroli, ktoś, kto nie był dwa lata, dostaje ofertę wybielania, a osoba w trakcie kosztownego planu leczenia — kupon powitalny dla nowych. Każdy z tych komunikatów jest technicznie poprawny i każdy jest nie na miejscu.

Segmentacja to po prostu przyznanie, że „baza pacjentów” nie istnieje jako jedna grupa. Istnieje kilka grup o różnych potrzebach, a marketing gabinetu zaczyna działać, kiedy mówi do każdej z nich osobno.

Od jednego worka do kilku pudełek

Podstawowy podział, który działa niemal wszędzie, opiera się na relacji pacjenta z gabinetem w czasie. Nie trzeba do tego zaawansowanego systemu — wystarczą dane, które gabinet już ma w kartotece i grafiku:

  • pacjenci aktywni, regularnie zgłaszający się na kontrole,
  • pacjenci uśpieni, bez wizyty od kilkunastu miesięcy,
  • pacjenci w trakcie rozłożonego w czasie planu leczenia,
  • nowi, po jednej lub dwóch wizytach, jeszcze bez nawyku powrotu,
  • pacjenci wysokiej wartości, korzystający z droższych procedur.

Już samo rozdzielenie tych pięciu grup zmienia treść i cel komunikacji. Do uśpionych mówimy „wróć”, do aktywnych „umów kolejny etap”, do nowych „zostań z nami”, a do grupy o wysokiej wartości — językiem opieki, nie promocji.

Komunikat dopasowany do etapu, nie do zabiegu

Największy błąd to segmentować po usłudze zamiast po sytuacji odbiorcy. „Wszyscy, którzy mogliby chcieć implant” to nie segment, bo nie mówi nic o gotowości do decyzji. „Pacjenci z brakiem zęba, którzy skończyli leczenie zachowawcze i nie mają zaplanowanej dalszej wizyty” — to już konkretna grupa z realnym następnym krokiem.

Dobrze skrojony komunikat odpowiada na pytanie, które odbiorca faktycznie sobie zadaje na swoim etapie. Osoba uśpiona pyta raczej „czy warto wracać po tak długiej przerwie”, a nie „ile kosztuje wybielanie”. Treść, która odpowiada na to pytanie, konwertuje lepiej niż uniwersalna oferta.

Ile segmentów ma sens

Pokusa, żeby dzielić bazę na kilkanaście mikrogrup, kończy się zwykle paraliżem — nikt nie ma czasu obsłużyć tylu wariantów. Praktyczna zasada: tyle segmentów, ile realnie różnych komunikatów jesteśmy w stanie regularnie przygotować. Dla większości gabinetów to trzy do pięciu grup. Lepiej porządnie obsłużyć cztery segmenty niż zaniedbać dziesięć.

Jak to policzyć i nie oszukać się wynikiem

Segmentacja ma sens, jeśli mierzymy skutek per grupa, a nie łącznie. Kampania reaktywacyjna do uśpionych i przypomnienia do aktywnych mają inne koszty i inne wskaźniki powrotu — uśredniony wynik ukryje, że jedna z nich zarabia, a druga jedynie zajmuje czas rejestracji. Warto rozdzielić je choćby prostym oznaczeniem źródła zapisu, żeby wiedzieć, który komunikat naprawdę przyprowadza pacjentów na fotel.

Na koniec prosty test: jeśli dowolny komunikat z ostatniego miesiąca dałoby się wysłać do całej bazy bez zmiany ani słowa, to znaczy, że segmentacji jeszcze nie ma — jest tylko lista adresów.

Źródła

  1. Urząd Ochrony Danych Osobowych — zasady przetwarzania danych w komunikacji marketingowej

Tekst oparty na praktyce rynkowej i ogólnodostępnych materiałach. Ma charakter edukacyjny i nie stanowi porady prawnej ani marketingowej dla konkretnego gabinetu.

Cookies. Mierzymy ruch przez GA4. Włącz lub odrzuć — Twój wybór.